Post z innego forum:):)
Żeby kupić dobra oponę trzeba popytać ludzi którzy jeżdzą samochodami i czują je, a nie się nimi przemieszczaja.
Ciekawe dlaczego nikt nie bada jak opony zachowuja sie po 10,20,30 tyś km.
Przecież nie jeżdzimy cały czas na nowych.
Z mojego doświadczenia i rozmów z kolegami kierowcami wynika że to co świetnie wypada w testach jako nówka szybko traci swoje właściwości.
Tak dla przykładu z moich doświadczeń:
Wygrywające testy Goodyeary i Continentale strasznie szybko się szmacą, robią się śliskie i często je trzeba doważać z powodu lichej konstrukcji; często nie wytrzymują polskich dróg deformując się.
Po prostu zamiast inwestować w jakość połączoną z żywotnością cała para w reklamę i pierwsze wrażenie kosztem konstrukcji opony.
Konkurencyjny, skromnie się reklamujący w porównaniu do innych Michelin czy Bridgestone praktycznie nigdy nie wygrywa testów, za to swoje parametry trzyma wyjątkowo długo dzięki zoptymalizowaniu parametrów i doskonałej konstrukcji.
Po kilkunastu tysiącach Goodyeary i Continentale zaczynają wyraźnie tracić swoje parametry a Michelin i Bridgestone nadal świetnie się trzyma. Jak Goodyear i Continental praktycznie jest do wyrzucenia to Michelin i Bridgestone ma przed sobą jeszcze sezon z całkiem niezłymi parametrami.
Przeliczając koszt opony na 100km te najdroższe w zakupie okazują się najtańszymi
GOODYEAR, jak nazwa wskazuje "dobry rok", drugi średniawo, trzeci licho albo wcale.Ciekawe dlaczego Goodyear wchodzi z wielką pompą na rynek z kolejnymi modelami opon o wyrafinowanych nazwach a po sezonie lub dwóch sklepy i hurtownie wyprzedają je w wielkich ilościach poniżej kosztów.
Poza tym jakim cudem dopuszcza się do ruchu w UE Chińsko-Tajwańskie półprodukty OPONOPODOBNE, wręcz niebezpieczne w większości awaryjnych sytuacji na drodze, szczególnie mokrej. To że po 15 tyś się zużyją albo rozlecą o ile nie wystrzelą na trasie to inna sprawa.
Lepiej pytać się i uczyć na błędach innych niż sugerować się testami i reklamą lub po wpływem impulsu typu cena-promocja-wyprzedaż, a pózniej męczyć się 3-4 lata albo dostać kociej mordy jak się okaże, że okazja lub wyprzedaż wyszły drożej od najdroższych opon na rynku kupionych w detaliczniej cenie w serwisie w centrum miasta, bo po sezonie oponki szlag trafił. Można reklamować- ale wiadomo jak jest:).
Niektórzy gumiarze po doświadczeniach, pewnych opon nie chcą sprzedawać, bo nie chca się użerać z reklamacjami.
Szczególnie tyczy się to Matadora, Marangoni, Fuldy, Dębicy Kormorana, różnych innych wynalazków i oczywiście "chińskich"; takie idą przez internet bo tam się klientowi w oczy nie patrzy i klient sam bez namawiania robi z siebie frajera.
Pozatym należy uważać na partie opon, nawet tych znanych marek, gorzej wykonanych z gorszych składników, produkowanych dla sklepów internetowych, to te najczęsciej wystawiane jako superpromocja.
To trochę jak z dobrym producentem wędlin; "Linia stop koniec naszej produkcji, teraz mniej mięsa, dodajemy więcej soli wody i saletry i jedziemy z partią dla Biedronki"
:):):)